Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!

Wyjątkowa*

0

Miałam kiedyś wyjątkową babcię. Wyjątkową – począwszy od tego, że nigdy nie miała siwych włosów, choć przeżyła osiemdziesiąt pięć lat. Była osobą o niezwykłej urodzie. Był to zapewne wynik połączenia rzadko spotykanego zestawu genów oraz uroku osobistego i doświadczeń, które odcisnęły ślad w jej spojrzeniu. Bo uroda to coś więcej niż tylko określony wygląd zewnętrzny. To osobowość, którą widać na tle tej powierzchowności. Kiedy patrzymy w czyjeś oczy, słuchamy czyjegoś głosu albo dotyka nas czyjaś dłoń, odbieramy to wszystko nie tylko zmysłami, lecz także podświadomością. Gdy rozmawiałam z babcią albo przytulałam się do niej, wyczuwałam jednocześnie siłę i delikatność. To wyjątkowe połączenie cech utkwiło mi w pamięci na zawsze.

Babcia Zosia oprócz tego, że była wyjątkowa, jak mało kto zasługiwała na miano „kobiety pracującej”. Lubiłam słuchać jej opowieści o życiu w epoce, która wtedy wydawała mi się tak odległa w czasie, że trudno ją było sobie wyobrazić. Kiedy babcia opowiadała, widziałam jednak bardzo dokładnie oczami wyobraźni konkretne sceny, z których można byłoby ułożyć barwną historię obrazkową. Bywało więc często tak, że babcia mówiła o swoim dawnym życiu, a ja – leżąc na dywanie – rysowałam odcinkową opowieść zatytułowaną „Babcia Zosia siłaczka”. Tytuł wziął się od jednej ze scen, w której babcia, jako pracowniczka sklepu spożywczego, dźwigała beczki ze śledziami, które potem sprzedawano na wagę, owinięte w papier i gazety. Na innych obrazkach można było zobaczyć babcię zwijającą papierosy, kiedy pracowała w zakładach tytoniowych albo babcię w stroju kąpielowym, sprzedającą złote zegarki na plaży w kształcie buta – bo cyklicznie wyjeżdżała do Włoch na tzw. handel.

Kiedy wyjechałam na studia, a babcia była już na emeryturze, zaskoczyła nas wszystkich pomysłem wyjazdu do Włoch w charakterze… opiekunki starszej osoby, przykutej do łóżka. Pierwsza myśl, gdy się o tym dowiedzieliśmy, była taka, że to szaleństwo, bo babcia miała już swoje lata i zwyczajnie się o nią baliśmy. Zrobiła jednak tak, jak postanowiła – bo babcia zawsze wiedziała swoje i na nic zdawały się prośby czy błagania. Kiedy wróciła stamtąd rok później, znowu opowiadała o swojej pracy… tyle że z większym przejęciem, bo wspomnienia z Włoch były o wiele żywsze niż te sprzed trzydziestu lat. I słuchając tych opowieści niejednokrotnie wzruszałam się z powodu czułości, z jaką babcia mówiła o tej „staruszce” (młodszej od niej samej), która uspokajała się, gdy ktoś trzymał ją za rękę.

Niedługo później zaczęliśmy odwiedzać babcię Zosię… w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Nie opowiadała już o swoim dawnym życiu. Jej kasztanowe włosy trochę przyblakły. Stała się malutka i tak wiotka, że w domu nie dało się dłużej nią opiekować. Kiedy jednak patrzyłam w jej oczy, za mgłą choroby i starości nadal dostrzegałam siłę i delikatność. Do samego końca pozostała wyjątkowa.

Babcia zasnęła na zawsze w styczniowy poranek, kiedy szykowaliśmy się do kościoła w święto Trzech Króli. Przypomniałam sobie wtedy, jak dawniej chodziłyśmy razem do bożonarodzeniowej szopki i babcia pokazywała mi światełka w oknach tekturowych domków. Tamtego dnia po mszy, kiedy kościół już opustoszał, długo patrzyłam w te okna i widziałam babcię, która z czułością trzyma za rękę nowonarodzone Dzieciątko, które uspokaja się od tego dotyku, pełnego siły i delikatności. I starałam się w ten sam sposób dotykać swojego brzucha, w którym właśnie rosło nowe życie… w miejsce życia, którego wspomnienie zostało mi na dziecięcych obrazkach, złożonych w książeczkę zatytułowaną „Babcia Zosia siłaczka”.

*

Dzisiaj na dobranoc życzę Wam, żebyście spotkali na swojej drodze choć jedną tak wyjątkową osobę, której obecność uspokaja i dodaje siły. Niech ta osoba będzie blisko Was zawsze – gdziekolwiek będzie.

Dobrych snów!
Angelika

* Tekst dedykowany pamięci mojej Babci.

Share.

Leave A Reply