Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!

Bliżej niż dalej

0

Pamiętacie pierwszy tekst na blogu, zatytułowany Jesień? Cała historia właśnie wtedy się zaczęła – choć wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Studia polonistyczne, które wybrałam, okazały się dla mnie doskonałym wyborem – odnalazłam tam swoje miejsce. To miejsce jednak z początku było jeszcze nieoswojone. Czułam się samotna z dala od znanego świata, w którym się wychowałam. Brakowało mi ludzi, przy których można byłoby poczuć się dobrze i bezpiecznie. Z czasem znalazłam osoby, które mogłam nazwać przyjaciółmi – ale wśród nich nadal nie było kogoś, kto stałby mi się bliższy od wszystkich.

Dopiero po dwóch latach, gdy poznałam już większość zakamarków studenckiej Warszawy i pokochałam swój nowy świat – okazało się, że ktoś, kogo mi brakowało, cały czas był w pobliżu. Jak to się stało, że przez dwa i pół roku chodziliśmy na te same zajęcia i nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu? Nie wiem. Z jego perspektywy w zasadzie mogło to być prawdopodobne, bo spośród dwustu osób na roku jakieś dziewięćdziesiąt pięć procent stanowiły dziewczyny. Ale w drugą stronę? Naprawdę nie wiem.

Tak czy inaczej któregoś dnia zorientowałam się, że wśród tych dziesięciu miłych panów zasilających szeregi studentów-polonistów jest ktoś szczególnie interesujący. Zaczęłam się mu pilnie przyglądać. Wydawał się nieco niedostępny, ale spodobało mi się jego spojrzenie. Zauważyłam też, że on ogólnie podoba się dziewczynom, co mogło stanowić pewną przeszkodę – a może wyzwanie? Ostatecznie kto nie ryzykuje, ten nic nie ma. Nie miałam zresztą nic do stracenia. Zaczęłam więc niby przypadkiem pojawiać się w jego pobliżu. Na przykład miałam akurat pytanie do koleżanki, która właśnie z nim rozmawiała. Albo przypadkiem spotykałam jego wzrok na zajęciach, na których zupełnie przypadkiem siedzieliśmy naprzeciwko siebie. Nie należę do tego typu kobiet, które bezpośrednio wychodzą z inicjatywą. Lubię, gdy to mężczyzna robi pierwszy krok. Ale taka drobna pomoc w naprowadzeniu go na właściwy trop jest intrygująca i niezwykle przyjemna.

W końcu skoro już wiedzieliśmy o swoim istnieniu, zaczęliśmy mówić sobie „cześć”. Zbiegło się to w czasie z zakończeniem semestru i tak się złożyło, że Teo zaprosił znajomych z roku na karaoke w celu uczczenia zdanych egzaminów. Najwyraźniej uznał mnie już za swoją znajomą – a może interesującą nieznajomą… – i także dostałam zaproszenie.

Impreza miała się odbyć już w czasie przerwy zimowej, którą planowałam spędzić u rodziców. W dodatku wśród zaproszonych osób nie było nikogo, kto należał do moich bliższych znajomych. Ale taka okazja nie trafia się co dzień. Żeby czuć się nieco pewniej, zapytałam Teo, czy mogę zabrać ze sobą dwie koleżanki. Nie widział problemu, więc w tamten zimowy wieczór przyjechałam specjalnie do Warszawy. Kiedy czekałam na koleżanki w pustym mieszkaniu, miałam mieszane uczucia. Na zewnątrz było zimno i bardzo nieprzyjemnie. Wiał przenikliwy wiatr i padał deszcz ze śniegiem. W taką pogodę zupełnie nie chciało mi się nigdzie wychodzić. Nie przepadałam w dodatku za imprezami w klubach… Ale coś mi mówiło, że jeśli tam nie pojadę, będę tego żałowała.

Nie pomyliłam się. Karaoke było całkiem udane, a znajomi Teo okazali się naprawdę mili. Przede wszystkim jednak cieszyło mnie to, że Teo najwyraźniej szukał ze mną kontaktu. Robił to dość dyskretnie i nienachalnie – i tym szczególnie mnie urzekł. Widziałam, że przyglądał się z drugiego końca sali, gdy tańczyłam z koleżankami kankana. Później znaleźliśmy wspólny temat do rozmowy, ale było tak głośno, że trudno było porozmawiać. I to była bardzo dobra okoliczność – bo kiedy wróciłam do domu i podziękowałam mu esemesem za udaną imprezę, zaproponował, żebyśmy spotkali się w jakimś spokojniejszym miejscu, gdzie można swobodnie porozmawiać i lepiej się poznać.

Umówiliśmy się dopiero na koniec przerwy zimowej, więc czekał nas bardzo ekscytujący czas oczekiwania na to, co będzie dalej.

*

Dzisiaj na dobranoc życzę Wam takich dobrych przeczuć, żeby czasem zaryzykować i wyjść naprzeciw swojemu szczęściu.

Dobrej nocy!
Angelika

Share.

Leave A Reply