Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!

Taniec, kobiecość, Womanifesto

0

Wraz z dzisiejszym wpisem powstaje nowy cykl tekstów zatytułowany „Kultura na dobranoc”. Zainspirowało mnie pewne wydarzenie, związane z jedną z moich największych pasji, którą tymczasowo musiałam odłożyć na bok. Ilekroć jednak nadarzy się okazja, by pochylić się nad tym tematem, tęsknię za tym jak za starą, lecz wciąż żywą miłością. Bo w istocie nią jest – taniec.

Moja taneczna droga rozpoczęła się od tańca towarzyskiego. Miałam siedemnaście lat i zauroczyłam się wyglądem tancerek, które sprawiały wrażenie, jakby płynęły po parkiecie. Przywoływały skojarzenie łabędzi – zwiewnych, delikatnych, a jednocześnie emanujących jakąś magnetyczną wewnętrzną siłą. To był czas, kiedy poszukiwałam wyrazu dla swojej młodziutkiej kobiecości, jeszcze nie do końca dla mnie uchwytnej. Zachwyciła mnie zmysłowość zamknięta w ramie klasycznego tańca. Chciałam wejść w tę ramę i przymierzyć się do niej, zobaczyć, czy mi do twarzy ze zmysłową klasą. Zaczęłam szukać szkoły, w której mogłabym postawić pierwsze kroki na łabędzim parkiecie. Większym wyzwaniem okazało się jednak znalezienie partnera, ponieważ niewielu spośród znanych mi młodych mężczyzn miało tak wysublimowane zainteresowania. Mam jednak to szczęście, że często spotykam na swoich drogach ludzi, którzy pomagają mi spełniać moje marzenia. Wtedy z pomocą przyszedł mi jeden z moich przyjaciół. Tańczyłam przez rok, bo wpasowałam się w tę ramę jak w idealnie uszytą suknię. Szyte na miarę pierwsze buty taneczne mam w szafie do dzisiaj.

Po roku różne okoliczności tak się ułożyły, że przerwałam treningi, ale taniec był już wtedy częścią mnie. Był we mnie, w sposobie poruszania się, w sposobie myślenia. Po jakimś czasie wróciłam do treningów – ale byłam już wtedy na innym etapie życia. Od pierwszych tanecznych kroków przeszłam wiele ścieżek, od dziewczynki do dorastającej kobiety, by w końcu spotkać kogoś, do kogo zmierzałam przez całe dotychczasowe życie. Poznałam go właśnie wtedy, kiedy na poważnie chciałam wrócić do tańca. Tak się złożyło, że on także po przerwie w tańcu postanowił zacząć od nowa – i tym sposobem trafiliśmy razem na treningi salsy. Później był towarzyski. Później bachata. Wytańczyliśmy sobie wspólne ścieżki, po których raz szliśmy krokami łagodnymi, płynnymi jak w walcu angielskim, innym razem gwałtownymi jak szybkie tango, jeszcze kiedy indziej radosnymi chassé rodem z cha-chy.

Jakiś czas później zatrzymaliśmy się w tańcu. Muzyka przestała grać. Nastąpił etap przemyśleń i szukania dalszej wspólnej drogi. Wtedy trafiłam na sensual dance. Najbardziej zmysłowy ze wszystkich znanych mi tańców. Najbardziej intrygujący. Najlepiej obrazujący świat kobiecych sekretów, które każda z nas nosi w sobie, głęboko schowane pod skórką codzienności. Obydwoje pokochaliśmy ten taniec. Ja – z perspektywy tancerki. On – z perspektywy widza. Sceniczny sensual z towarzyszeniem krzeseł w roli partnerów ukazał nam naszą relację w nowym świetle. Jednocześnie z boku i od środka. Dla mnie był dodatkowo sposobem na oderwanie się od całego świata, który potrafi namieszać w głowie. Przez godzinę intensywnego treningu wracałam do siebie i poznawałam siebie od nowa. Nabierałam energii, która płynęła z moich własnych sekretów, o których łatwo zapomnieć w codziennym biegu. I częstowałam się energią innych kobiet, z którymi łączyło mnie bardzo dużo – miłość do tańca.

To był najdłuższy ciągły etap moich tanecznych doświadczeń, którego nie planowałam przerywać. Byłam częścią grupy choreograficznej – częścią czegoś ważnego. Miał być kolejny pokaz, kolejne stroje i kolejne wyjątkowe emocje. I wtedy – w moim świecie pojawiła się Rybka. Wywróciła ten świat do góry nogami i oderwała mnie od mojej pasji. Zajęła miejsce wielu ważnych dla mnie spraw, pośród których sama stała się najważniejszą. Teraz, dwa lata później, nadal wieczorami pozostaje moim centrum wszechświata. Powoli jednak, z wielką uważnością, by wyczuć odpowiedni czas, przymierzam się do myśli o powrocie na parkiet. I tym razem, ponownie, stanę tam, będąc już na innym etapie mojego życia. Na innym etapie mojej kobiecości.

Tymczasem śledzę wydarzenia związane z tańcem i o jednym z nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Przykuło bowiem moją uwagę wyjątkowym i bardzo mi bliskim ujęciem tematu. W dodatku okazało się, że bierze w nim udział moja znajoma z grupy choreograficznej. Spieszę więc z informacjami o projekcie zatytułowanym Womanifesto.

Jest to spektakl oparty na tańcu, będącym jedną z form wyrazu dla prawdziwych kobiecych historii. Połączenie różnych sztuk, począwszy właśnie od tańca, przez jogę, kończąc na teatrze, stworzyło wyjątkową przestrzeń artystyczną, w której mogły odnaleźć się kobiety szukające sposobu wyrażenia swojego wewnętrznego świata. Kobiety, które dzieli wiele, a łączy jeszcze więcej – zamiłowanie do sztuki, wspólny cel, pragnienie odkrycia siebie na nowo i opowiedzenia swojej niepowtarzalnej, poruszającej historii. Spektakl cechuje się autentycznością oraz intymnym i emocjonalnym wydźwiękiem opowieści, dzięki czemu niejeden wrażliwy widz może odnaleźć w sztuce echo własnych przeżyć. Projekt Womanifesto został stworzony przez choreografkę Ilonę Bekier-Ekwa, by kobiety w różnym wieku i z różnych środowisk, niezależnie od doświadczenia i predyspozycji, miały szansę spełnić swoje marzenia na scenie w najpiękniejszy możliwy sposób – oparty na prawdzie.

I oto marzenie się spełnia – spektakl można będzie obejrzeć 28 czerwca br. w Domu Kultury Świt. Jeżeli ktoś z Was chciałby go zobaczyć, podrzucam link: http://dkswit.com.pl/spektakl-womanifesto-28-06-2019/ Spektakl skierowany jest zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn.

To jednak nie wszystko. Spektakl został doceniony przez komisję jednego z najbardziej prestiżowych festiwali taneczno-artystycznych w Europie – Danz Art Festival. Grupa kobiet skupionych wokół projektu Womanifesto jako pierwsza w historii grupa z Polski ma szansę wystąpić na wspomnianym festiwalu we Włoszech. Jedynym problemem są koszty związane z wyjazdem, dlatego zorganizowana została zrzutka na ten cel. Jeżeli ktoś z Was chciałby pomóc dziewczynom spełnić ich wielkie marzenie, także podrzucam link: https://zrzutka.pl/w8bvz3

Więcej szczegółowych informacji na temat projektu znajdziecie na stronie East Side Dance Academy: http://esdanceacademy.pl/womanifesto/ oraz na Instagramie: @womanifesto_ibe.

Share.

Leave A Reply