Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!

Zielona czułość

0

Wpadł mi do oka maj. Widzę teraz wszystko na zielono – gałęzie drzew i gałęzie skojarzeń, źdźbła trawy i źdźbła nadziei. Zastanawia mnie fakt, że nigdy nie przepadałam za tym kolorem. Teraz z wdzięcznością oddycham zielenią chlorofilu, o której mocy zwykło się zapominać. Pamiętam – kwitnę.

W tym roku pylące drzewa nie uczulają. Czuję za to, jak pyli ludzki świat – tytoniowym dymem, spalinami i smutkiem, który uruchamia reakcje obronne nadwrażliwego systemu odczuwania świata. Przytulam się do barwy drzew, by uczyć się od niej zielonego spokoju. By może kiedyś umieć koić smutek, jak potrafią to robić szumiące drzewa.

Zawrócił mi w głowie maj zapachem bzu. Czekałam na ten moment od pierwszych dni wiosennych. Tak, jak czeka się na spotkanie swojej miłości po długiej rozłące. Mogłabym przystroić kwiatami bzu całe mieszkanie. Ale wtedy pozbawiłabym je wolności – życia. Więc z zachwytem patrzę na nie z okna mojej sypialni. Łapię zapach ich chwilowej obecności z każdym powiewem wiatru.

Pocałował mnie maj ustami mężczyzny. Stopniały resztki snu zimowego. Powoli wracają ciepłe noce. Wtulam się w ciepło słońca odbite od twarzy księżyca. W mroku wiosennych zarośli biała noc wodzi palcem po ciepłym ciele ziemi. Jak co roku od nowa maj zieleni się czułością – pełną nadziei na spotkanie z zielonoczułym człowiekiem.

***

Dobrej nocy – pełnej zielonych snów!

Share.

Leave A Reply